
PRÓBA PRZEBICIA ZE STARÓWKI DO ŚRÓDMIEŚCIA - 30/31.08.44
Zacząć się miało ono początkowo o
godz. 23:00 jednoczesnym atakiem z dwóch stron: oddziały Grupy
"Północ" płk. "Wachnowskiego" z podstaw na
ul. Długiej i Bielańskiej przez plac Bankowy ku Halom Mirowskim
i Żelaznej Bramie; oddziały Śródmieścia-Północ mjr
"Zagończyka" w tym samym kierunku lecz z przeciwnej
strony: z podstaw na ul. Grzybowskiej i Królewskiej.
Szczegółowy plan opracowany przez ppłk. "Floriana",
szefa sztabu Grupy "Północ", przewidywał uderzenie
ze Starego Miasta dwiema kolumnami szturmowymi pod osobistym
dowództwem płk. "Wachnowskiego", poparte jednoczesnym
desantem kanałowym na tyły pozycji wroga na placu Bankowym.
Prawe skrzydło natarcia - zgrupowanie
mjr. "Sosny"(1)
Złożona z baonu "Chrobry I", oddziału KB kpt.
"Nałęcza" i resztek baonu "Parasol" por.
"Jeremiego". Powinna ona nacierać siłą ponad 200
żołnierzy z podstaw wyjściowych w Pasażu Simonsa przy ul.
Długiej oraz z Reduty Matki Boskiej [Długa 29] i po opanowaniu
pałacu Radziwiłłów przy ul. Bielańskiej nr 12 [pałac od 26
VIII zajmowali Niemcy] uderzyć przez Długą i Tłomackie ku
Rymarskiej, pozostawiając straże boczne w Pasażu Simonsa, na
ulicy Przejazd przy jej zbiegu z Lesznem i na narożniku Leszno -
Rymarska. Teren utrzymać aż do nadejścia ostatnich straży
tylnych mjr. "Roga".
Główne siły natarcia -
Zgrupowanie mjr "Jana" (2)
W składzie oddziałów "Brody" [baon
"Zośka", kompania "Topolnicki", kompania
"Dysk" kpt. "Leny"], razem około 300
żołnierzy, uszykowane w trzech rzutach - wykonać miało
wysiłek główny: natarcie z obu stron Banku Polskiego przez
ruiny domów między Bielańską a Senatorską z ogólnym
kierunkiem natarcia na Szpital Maltański przy Senatorskiej i na
pl. Bankowy; stąd po połączeniu z desantem kanałowym
"Czaty 49" i nawiązaniu łączności z atakującą po
prawej kolumną mjr. "Sosny" dalsze natarcie prowadzić
ulicami: Elektoralną i Zimną oraz Przechodnią w kierunku na
Hale Mirowskie i pl. Żelaznej Bramy - aż do uzyskania
łączności z oddziałami Śródmieścia-Północ.
Lewe skrzydło natarcia - Zgrupowanie
kpt. "Trzaski" (3)
w składzie "silnego i dobrze uzbrojonego oddziału"
złożonego z części baonów "Wigry" i WSOP
"Dzik" miało nacierać równolegle do oddziałów mjr.
"Jana" z wylotu ulicy Daniłowiczowskiej przez ruiny
Bielańskiej i ulicą Senatorską przez Pałac Błękitny do pl.
Bankowego [nazwanego wtedy placem Starzyńskiego], następnie
ulicą Żabią, z zadaniem osłony od Ogrodu Saskiego.
Desant kanałowy kpt. "Motyla" (4)
Pierwszą fazą natarcia miało być złamanie oporu
nieprzyjaciela w ruinach przy Bielańskiej i osiągnięcie placu
Bankowego. Plac ten miał być zaatakowany o godz. 23:00 przez
oddział kpt. "Motyla", wydzielony z "Czaty
49" i wzmocniony: plutonem "Torpedy" z baonu
"Miotła" i plutonem Oddziału Specjalnego
"Juliusz. Kpt. "Motyl" miał wykonać wypad
kanałami, pod pozycjami wroga, opanować przez zaskoczenie pl.
Bankowy, a po zamknięciu ogniem wylotów ulic Elektoralnej,
Przechodniej i Żabiej współdziałać z kolumną główną
przez uderzenie w kierunku Szpitala Maltańskiego i na ul.
Tłomackie. Z pl. Bankowego kpt. "Motyl" miał
wystrzelić w powietrze zieloną rakietę: sygnał dla Starówki
i Śródmieścia-Północ rozpoczynający szturm.
Łącznie staromiejskie siły przeznaczone do przebicia wynosić
miały około 760 stosunkowo dobrze uzbrojonych żołnierzy.
Kolumna "Jesiona"
W ślad za II rzutem głównej kolumny szturmowej miały
postępować, pod dowództwem zastępcy d-cy Grupy
"Północ" płk. "Jesiona", kolumny rannych
(w nich ciężko ranni na noszach, żołnierze bez broni oraz
ludność cywilna), kierowane przez ppłk "Pawła", pod
osłoną straży tylnych.
Straż tylna
Dowodzący nią mjr Stanisław Błaszczak - dowódca zgrupowania
"Róg" - miał utrzymać wszystkie stanowiska obronne
resztą sił wydzielonych ze wszystkich zgrupowań, ściągając
je - dopiero na sygnał rakietą - stopniowo ku Miodowej i
Bielańskiej, w ślad za kolumną główną.

Przygotowania
O godz. 18:00 dowódcy odcinków otrzymali pisemny rozkaz dowódcy Grupy "Północ", organizujący szturm nocny na godzinę 0:30 w nocy z 30/31 VIII z ulicy Bielańskiej ku Żelaznej Bramie. Na wcześniejszej odprawie w sztabie płk. "Wachnowskiego" rozkaz ten został uzupełniony szczegółowym omówieniem zadań wszystkich kolumn. Omówiona też została organizacja i zasady przemarszu kolumn rannych, żołnierzy bez broni i ludności cywilnej, a także działania straży tylnej, którą mjr "Róg" miał przesuwać stopniowo, dając umówione znaki rakietami. Zajmowanie stanowisk wyjściowych miało się zacząć po zapadnięciu zmroku; o godz. 23:00, na półtorej godziny przed rozpoczęciem szturmu.
Wszyscy dowódcy odcinków przystąpili
do organizowania oddziałów przeznaczonych zarówno do kolumn
szturmowych, jak i do straży tylnej. Opóźniła to toczona
przez cały dzień 30 VIII walka, która ustała o zmierzchu.
Dopiero wieczorem można było dokonać niewidocznych dla wroga
przegrupowań.
Ppłk "Radosław" na swoim odcinku północnym
pozostawił tylko kilka placówek wydzielonych z "Czaty
49", na odcinku ul. Sapieżyńskiej od Bonifraterskiej do
zakrętu Sapieżyńskiej koło stadionu i dalej łukiem ku
kościołowi Najświętszej Maryi Panny. Wszystkie oddziały
"Brody 53" zostały ściągnięte na ul.
Franciszkańską i Koźlą, by utworzyć kolumnę szturmową mjr.
"Jana".
Kpt. "Trzaska" po otrzymaniu rozkazu płk.
"Wachnowskiego" wydzielił do natarcia pluton ppor.
"Andrzeja" z baonu "Wigry" oraz pluton ppor.
"Bazylego" z baonu WSOP "Dzik" - razem około
50 żołnierzy. Na odcinku wschodnim pozostawały oddziały kpt.
"Zaremby", oraz por. "Golańskiego" z baonu
"Wigry" wraz z resztką baonu WSOP por.
"Dzika"; podporządkowano je mjr. "Rogowi",
by na jego znak [4 rakiety białe] zejść ze stanowisk i
przyłączyć się do straży tylnej.
Mjr "Sosna": do swojej kolumny szturmowej wydzielił
baon "Chrobry I" i oddział KB kpt.
"Nałęcza" wraz z kompanią baonu "Parasol"
por. "Jeremiego". Oddziały te podstawy do natarcia
ulokowane miały w Pasażu Simonsa i w rejonie Reduty Matki
Boskiej Oddziałom szturmowym rozdzielono posiadane zapasy
amunicji, granatów i resztki konserw.
Płk "Jesion" i ppłk "Paweł" organizatorzy
najliczniejszych kolumn ciężko rannych powstańców i ludności
cywilnej, zgromadzili swe kolumny przy placu Krasińskich,
Długiej, Hipotecznej i Daniłowiczowskiej o godzinie 23:00.
Dojście do podstaw natarcia na ul. Bielańskiej zostało zatkane
zwartymi tłumami ludności cywilnej i rannymi, wśród których
niemożliwe było utrzymanie ładu.
Przeznaczony do opanowania placu Bankowego oddział kpt.
"Motyla", zebrał się po zapadnięciu zmroku w
pobliżu włazu kanałowego na placu Krasińskich na wysokości
gmachu Archiwum Akt Dawnych i około godz. 21:00 wszedł do
kanałów, mając na czole pluton ppor. "Cedro"
złożony z 25 żołnierzy i oddział por. "Piotra".
Opóźnił się pluton "Juliusz", który około godz.
22:00 podążył kanałami za "Czatą". Natomiast
patrol łączności, ściągnąwszy przewód telefoniczny odcinka
północnego, by poprowadzić telefon za oddziałem kpt.
"Motyla", został zatrzymany przed włazem do kanału
przez żandarmerię.
Przed północą oddziały szturmowe mjr.
"Jana", któremu podporządkowany został także
oddział kpt. "Trzaski", ugrupowane w trzech rzutach
były gotowe do działania:
- kpt. "Trzaska" u wylotu ul. Daniłowiczowskiej na
Bielańską z plutonem ppor. "Bazylego" w pierwszym
rzucie,
- oddziały "Brody 53", w Banku Polskim z baonem
"Zośka" w dwóch rzutach,
- w trzecim rzucie: oddział por. "Topolnickiego",
pluton saperów wraz z "Dyskiem".
Wszyscy żołnierze zostali pouczeni o zadaniach i o znaczeniu
tej walki.
Przebicie
Koło godziny 1:30 usłyszano odgłosy
walki w okolicy placu Żelaznej Bramy - oddziały Śródmieścia,
na darmo oczekując zielonej rakiety nad pl. Bankowym, ruszyły
do ataku na rozkaz płk. "Montera". Wkrótce wybuchła
równie gwałtowna strzelanina na placu Bankowym. To oddział
kpt. "Motyla" rozpoczął desant kanałowy.
Pluton "Juliusz", zawiadomiony przez gońca, już
wcześniej zawrócił na Stare Miasto dołączając do
oddziałów mjr. "Sosny" zgrupowanych do natarcia na
pałac Radziwiłłów, by z nimi nacierać na ul. Tłomackie.
W tym samym czasie po godz. 1:00, zgodnie z pierwszym planem, z
podstaw wyjściowych w Banku Polskim, przez otwór w wysadzonej w
powietrze ścianie, zaatakowała ruiny Bielańskiej Kompania
Wypadowa kpt. "Prusa" (Tadeusz Dąbrowski) z baonu
"Gozdawy". Natarcia tego w olbrzymim zamieszaniu
panującym bezpośrednio na polskim zapleczu nie zdążono
odwołać. Oddział ponosząc duże straty krwawe pod silnym
ostrzałem z broni maszynowej i granatników wycofał się na
podstawy wyjściowe aby ponownie uderzyć z resztą oddziałów
ok. godz. 3:30.
Oddziały śródmiejskie mjr. "Zagończyka" rozpoczęły w Śródmieściu natarcie z opóźnieniem, ok. godz. 1:30 po północy. Pierwszym przedmiotem ich działania było odciążające główny wysiłek uderzenie na koszary policji przy ul. Ciepłej nr 13, flankujące kierunek właściwego natarcia. Zdobyto je po godzinnej walce okupionej poważnymi stratami. Jednocześnie rozwinęło się natarcie z ulicy Grzybowskiej i Królewskiej ku Halom Mirowskim i Żelaznej Bramie. Po godz. 1:40 usłyszano gwałtowną strzelaninę w okolicy placu Bankowego. Wprawdzie oddziały powstańcze w pierwszym impecie wyparły Niemców z Hal Mirowskich, lecz przyduszone tam skoncentrowanym ogniem broni maszynowej, granatników i moździerzy nieprzyjaciela, tracąc wielu rannych i zabitych wycofały się na ul. Krochmalną. Prawe skrzydło nacierające ulicami Graniczną, Skórzaną i Rynkową, po ostrej walce zbliżyło się do południowych zabudowań placu Żelaznej Bramy. Opanowano rozległe ruiny Giełdy przy Królewskiej lecz dalszy ruch wstrzymał zmasowany ogień nieprzyjaciela, który ok. godz. 4:00 przeszedł do kontrnatarcia od Ogrodu Saskiego i od placu Mirowskiego, spychając częściowo oddziały polskie na ich podstawy wyjściowe. O świcie płk "Monter", który od godz. 23:00 przebywał wśród oddziałów mjr. "Zagończyka", zarządził umocnienie i utrzymanie za wszelką cenę zdobytych pozycji na Krochmalnej, Wielopolu i Granicznej.
Tymczasem oddziały szturmowe ppłk. "Radosława" zaczajone w rejonie Banku Polskiego przy Bielańskiej nadal oczekiwały na rozkaz do szturmu, który miał zacząć mjr "Sosna" uderzeniem na pałac Radziwiłłów i szachujący Bielańską wylot Tłomackiego [narożny dom przy Bielańskiej nr 9 i Tłomackiem nr 2]. Uderzenie to jednak nie następowało, choć słychać było gwałtowną walkę w okolicy placu Żelaznej Bramy i Hal Mirowskich, gdzie pękały liczne granaty, a niebo rozświetlały rakiety. Około godz. 3:30 płk "Wachnowski" rozkazał przystąpić do natarcia. Ppłk "Radosław" przez łączniczki wydał rozkaz: "Rozpocząć akcję przebicia!". Mjr "Jan" bezzwłocznie poderwał swój I rzut do szturmu przez Bielańską.
Gdy pierwsze oddziały (2. kompania
"Rudy" baonu "Zośka") ruszyły do takau
Niemcy natychmiast wystrzeliły rakiety. W ich świetle zaraz
zaczęły rozrywać się pociski granatników. Wysunąwszy się w
tym momencie z ulicy Daniłowiczowskiej na rozkaz kpt.
"Trzaski" pluton ppor. "Bazylego" musiał
wycofnać się. Pluton "Felek" z kompanii
"Rudy" przeskoczył jednak rozświetloną Bielańską i
wdarł się w usypiska ruin po przeciwległej stronie ulicy, tam
został obrzucony granatami ręcznymi przez placówkę
niemiecką. Niemcy zaczeli strzalać wzdłuż ulicy Bielańskiej
od strony wylotu Tłomackiego stwarzając ciągłymi seriami
zaporę ogniową w którą wpadły następne plutony
"Sad" i "Alek" przebiegające ulicę z
rozkazu mjr. "Jana" ze swymi ręcznymi karabinami
maszynowymi i drużyną miotaczy płomieni.
Na lewo od kompanii por. "Morro", także od wylotu
Daniłowiczowskiej, uderzył kpt. "Trzaska" z
pozostałym plutonem ppor. "Andrzeja" z baonu
"Wigry". Już po drugiej stronie Bielańskiej skupiony
na małej przestrzeni pluton zarzucony został wiązkami
granatów przez placówkę niemiecką, milcząca dotąd i ukrytą
w ruinach. Lekko ranny kpt. "Trzaska" poprowadził
pluton do szturmu; w rozpaczliwej walce na granaty i pistolety
maszynowe z najbliższej odległości wybito część Niemców,
reszta zbiegła w kierunku placu Teatralnego i ul. Wierzbowej..
Mjr "Jan" widząc sytuacje oddziałów kpt.
"Trzaski" i por. "Morro" rozkazał kpt.
"Jerzemu" ruszyć naprzód resztą baonu
"Zośka" oraz II rzutem "Brody 53", sam zaś
ze sztabem pośpieszył za I rzutem natarcia, wykorzystując
krótką przerwę w ogniu zaporowym. W dalszym ruchu przez ruiny
grupka sztabu wpadła na niezdobyte jeszcze stanowisko wroga
ulokowane w spalonym wysokim domu przy Senatorskiej, do którego
zbliżało się właśnie lewe skrzydło kompanii por.
"Morro" z miotaczami płomieni. Z najbliższej
odległości Niemcy obrzucili grupkę granatami i zasypali gradem
kul. Reszta kompanii "Rudy" wyminęła je i posuwała
się podwórzami wypalonych domów ku Senatorskiej. Ruch kompanii
odbywał się pod ostrzałem z kilku stron, prowadzonym przez
zbierające się z powrotem oddziały Niemców.
W tym czasie załamało się natarcie 1. kompanii
"Maciek" prowadzonej do boju przez pchor.
"Kmitę". Kompania uderzyła z północnej części
gmachu Banku Polskiego i zdołała częścią ludzi przeskoczyć
w ogniu ulicę Bielańską, dalej jednak natarcie jej utknęło
wobec przewagi wroga; i oddział musiła wycofać się na pozycje
wyjściowe.
Za kompanią "Rudy" i sztabem "Brody 53",
mimo krzyżowego ognia niemieckiego ruszył przez Bielańską
oddział por. "Topolnickiego". Ale i jego atak
załamał się i musiła wycofać z powrotem. Kpt.
"Jerzy" z pocztem wysunął się naprzód,
dołączając do kompanii por. "Morro".
Z kolei ruszyła oddział ppor. "Śnicy" licząca
około 40 żołnierzy. Ppor. "Śnica" widząc porażkę
oddziału por. "Topolnickiego" przesunął swą
kompanię w lewo, do wylotu ul. Daniłowiczowskiej, gdzie
część Bielańskiej zasłaniały gruzy domów na łuku ulicy.
Przeskok udał się, lecz oddział poniósł duże straty od
ognia granatników podczas zbiórki. W dalszym ruchu
zdziesiątkowały go karabiny maszynowe od Tłomackiego
spychając z nakazanego kierunku Szpitala Maltańskiego ku
Senatorskiej. O świcie ppor. "Śnica" nawiązał
kontakt z 2. kompanią "Rudy" por. "Morro" w
wypalonych domach przy Senatorskiej, na wprost kościoła św.
Antoniego. W grupie tej zebrano wraz z kpt. "Jerzym" i
kpt. "Trzaską" [obaj ranni] 38 żołnierzy z kompanii
"Morro", 20 żołnierzy z kompanii por.
"Śnicy" - razem 63 powstańców [w tym 5 kobiet], w
większości poranionych. Oddział ten, osaczony ze wszystkich
stron, zadając dotkliwe straty nieprzyjacielowi, zdołał około
godz. 9:00 sforsować przejście przez Senatorską [ranny
"Morro", 1 żołnierz zabity] do kościoła św.
Antoniego. Tam odparto atak wroga ze stratą 2 poległych, po
czym oddział posesjami przeszedł do piwnic pałacu Zamoyskich
przy zbiegu ulicy Alberta z Fredry, naprzeciw
północno-wschodniego krańca Ogrodu Saskiego, z zamiarem
przedostania się w nocy do Śródmieścia.
Na prawo od baonu "Zośka", w ramach kolumny mjr.
"Sosny", nacierał baon "Parasol" ze
stanowisk wyjściowych przy ul. Długiej nr 29 ["Reduta
Matki Boskiej"] wraz z oddziałem por.
"Bartkowskiego". Nacierającym z dużym poświęceniem
oddziałom nie udało się wyprzeć Niemców z narożnego domu
Bielańska - Tłomackie. oraz pałacu Radziwiłłów. Oddziały
mjr. "Sosny" wraz z "Parasolem" opanowały
jedynie wschodni narożnik Bielańska - Długa. Ich dalszy ruch
uniemożliwił ryglujący ogień z domów po nieparzystej stronie
ulicy Bielańskiej pomiędzy Długą a Tłomackiem.
Gdy ppłk "Radosław" otrzymał koło godz. 4:30 meldunki, że tylko dwie grupy szturmowe z kolumny mjr. "Jana" przedarły się, przy czym stracono z nimi łączność, reszta zaś oddziałów poniosła wielkie straty przy bezskutecznym forsowaniu Bielańskiej nie podjął się powtórnego uderzenia. W tej sytuacji, około godz. 6:00 płk "Wachnowski" po zameldowaniu płk. "Monterowi" o załamaniu natarcia wydał oddziałom rozkaz powrotu na poprzednio zajmowane stanowiska. Okazało się, że większość stanowisk zostało opuszczonych samowolnie przez straże tylne.
W nocy z 31 VIII na 1 IX odcięty oddział składający się z żołnierzy "Zośka" , dowodzony przez kpt. "Jerzego", przedostał się przez Ogród Saski do Śródmieścia w okolicach ul. Królewskiej. Okazało się, iż był to jedyny staromiejski oddział, któremu udało się dotarcie "górą" do Śródmieścia. Grupa liczyła 59 powstańców.
Opracował Whatfor
Szczegółowy opis przebicia w serwisie whatfora