
GODZINA "W" - 1 sierpnia 1944 r.
We wtorek 1 VIII 1944, o godzinie 17°°,
gdy na warszawskich ulicach trwał jeszcze wzmożony ruch
ludności powracającej z pracy, rozpoczął się szturm
oddziałów AK na obiekty zajęte przez Niemców. Polacy
zaatakowali, chociaż większość oddziałów nie zdążyła
osiągnąć pełnej gotowości bojowej. Zbyt późno ogłoszona
mobilizacja spowodowała, że o godzinie 16°° w punktach
koncentracji zgłosiło się zaledwie około 40% żołnierzy.
Części broni nie zdołano dostarczyć do zakonspirowanych
punktów zborczych, co spowodowało dalsze osłabienie siły
pierwszego szturmu. W początkowych założeniach planu
"Burza", walki w Warszawie miały się rozpocząć o
zmierzchu - 24 godziny po wprowadzeniu stanu pogotowia. Pod
osłoną ciemności szanse zaskoczenia Niemców były większe.
Jednak na początku lipca Warszawę wyłączono z ogólnego planu
"Burza". Decyzję o ponownym włączeniu stolicy do
"Burzy", podjęto dopiero w drugiej połowie lipca, pod
wpływem wydarzeń związanych z wyzwoleniem Wilna i Lwowa. Nie
zdołano już dokonać korekty pierwotnych planów ataku. Dwa dni
przed walką, najsilniejsze zgrupowanie AK - Kedyw KG -
przesunięto z Mokotowa, gdzie pierwotnie miał atakować m.in.
koszary SS przy Rakowieckiej - na Wolę, gdzie postanowiono
ulokować Komendę Główną AK. To przesunięcie zdecydowanie
osłabiło siły mokotowskie. 30 lipca nie było już praktycznie
czasu na dokładne rozpoznanie zajmowanych przez wroga obiektów,
ich sił i środków. Należało jak najszybciej zorganizować
nowe lokale koncentracji i przerzut broni z odległych
magazynów.
Wszystko to, co poprzednio planowano latami - teraz zmieniano w
ciągu godzin... To również musiało mieć ujemny wpływ na
przebieg pierwszego, najważniejszego szturmu. W rezultacie, w
pierwszym ataku [planowano opanować ok. 180 obiektów], o godz.
17:00 wzięło udział od 1500 do 3000 często bardzo słabo
uzbrojonych AK-owców. W porywie tym zapomniano o taktyce
powstańczej: zaskoczenia ubezpieczeń wroga małymi uzbrojonymi
zespołami, torującymi drogę reszcie oddziałów słabiej
wyposażonych.
Oddziały szturmowe nacierały tak, jak
były szkolone, jakby je osłaniała noc... Całe plutony i
kompanie biegły w szyku "gęsim" lub rojami - nawet
przez otwarte przestrzenie, dopóki nie kładł ich i rozpraszał
gęsty ogień broni maszynowej Niemców doskonale przygotowanych
do obrony. W wyniku otyczek przed godzina W utracono główny
atut powstańców: zaskoczenie.
ŚRÓDMIEŚCIE
Około godz. 16:30 na pl. Napoleona
oddziały podążające na koncentrację starły się z patrolem
policji niemieckiej. Do walki włączyła się niemiecka załoga
Poczty Głównej (pl. Napoleona 8/10), ostrzeliwując z górnych
pięter i z dachu powstańców na wylotach ulic Sienkiewicza,
Mazowieckiej i Świętokrzyskiej. Położenie poprawiło się,
gdy drużyna kompanii baonu "Kiliński" opanowała
gmach Prudentialu - najwyższego przed wojną budynku stolicy. Na
gmachu "drapacza chmur" pchor. "Garbaty"
zawiesił biało-czerwoną flagę. Ostrzeliwana z góry załoga
poczty poniosła straty i poukrywała się w gmachu, a atakowana
zewsząd policja wycofała się z placu tracąc jeden samochód i
ok. 20 zabitych. Po oczyszczeniu placu z Niemców i oblężeniu
oddziału SD w budynku przy ul. Moniuszki nr 3, 1. kompania IX
zgrupowania przystąpiła do realizacji swego głównego zadania:
szturmu na Pocztę Główną. Natarcie to zostało krwawo
odparte. Wobec otrzymania wiadomości o wzmocnieniu niemieckiej
załogi, odwołano szturm 6. kompanii pchor.
"Krzeczkowskiego" na silnie obsadzony gmach Zarządu
Telefonów (PAST) przy Zielnej nr 37/39. Oddziałowi temu udało
się jedynie opanować sąsiedni budynek Polskiego Radia przy
Zielnej nr 35. W tym czasie 2. kompania ppor. "Frasza"
zdobyła gmach PKO (mieściły się w nim wówczas Miejskie
Zakłady Komunikacyjne) na rogu Świętokrzyskiej i
Marszałkowskiej 134. W rejonie Marszałkowskiej broniło się
kilka mniejszych oddziałów niemieckich, które udało się
jedynie izolować.
Zgrupowanie IV kpt. "Gurta" nie zdołało rozwinąć
natarcia na Dworzec Główny z dwóch stron: od Nowogrodzkiej i
od Chmielnej, jedynie oddziałowi por. "Dworskiego"
udało się podpalić baraki w pobliżu dworca. W Alejach
Jerozolimskich opanowano silnie obsadzony gmach Wojskowego
Instytutu Geograficznego w pobliżu pl. Starynkiewicza.

"Nordwache"
przy skrzyżowaniu Chłodnej i Żelaznej po zdobyciu 2.08.1944
Zgrupowanie XI im. Chrobrego dowodzone przez kpt. "Sosnę" zająwszy browar Haberbuscha przy Żelaznej, stoczyło szereg drobnych walk na Młynarskiej i Wolskiej. W potyczkach tych zdobyto ciężki karabin maszynowy. Oddziałom kpt. "Sosny" nie udało się zaskoczyć Niemców w "Nordwache" przy skrzyżowaniu Chłodnej i Żelaznej, a wielka przewaga ogniowa broniących się policjantów uniemożliwiła szturm, znosząc atakujące uparcie drużyny.

Na zdjęciu rozbite
niemieckie pojazdy przed opanowanym gmachem "Nordwache"
na rogu Chłodnej i Żelaznej.
Sądy Grodzkie na Lesznie miał zająć na siedzibę
Kwatermistrzostwa KG ppłk "Leśnik" swym małym
oddziałem osłonowym w sile 20 ludzi uzbrojonych w 20
pistoletów maszynowych, 20 pistoletów zwykłych i granaty. Po
drodze od ul. Twardej ppłk "Leśnik" zaatakował
żandarmów niemieckich jadących tramwajem. Kilku zabito, w
pościgu za resztą opanowano szturmem po półgodzinnej walce
koszary policji granatowej przy ul. Ciepłej nr 13, spod których
odrzucony został właśnie inny oddział polski.
W tym samym domu mjr "Lig" zaczął organizować
zaczątek zgrupowania "Chrobry II".
Gmach Sądów na Lesznie zajęła kompania ppor.
"Watry" z X zgrupowania por. "Ostoi". Ppor.
"Watra" rozbroił na Ogrodowej oddział policji
granatowej zdobywając 4 karabiny i pistolet. W potyczce z
niemieckim samochodem pancernym zabito 3 Niemców. Następnie
kompania ppor. "Watry" zaatakowała obsadzoną przez
silny oddział niemiecki szkołę na skrzyżowaniu Leszna i
Żelaznej. W walce zginął d-ca I plutonu ppor.
"Kosterski", część ludzi rozproszyła się, reszta
nadal atakowała budynek. Kompania ppor. "Iskry" [102
żołnierzy] został osaczyła w szpitalu ewangelickim przy
Karmelickiej
W ataku poległ dowódca plutonu ppor. "Napier".
Kompania por. "Batury" [68 ludzi] nie wzięła udziału
w walce. Około godz. 18°° po kilku starciach z niemieckim
czołgiem i samochodami pancernymi, opanowano plac Żelaznej
Bramy, gdzie rozbito oddział i butelkami zapalającymi
zniszczono dwa samochody. Obok oddziałów AK w walce tej brała
udział kompania KB por. "Nałęcza". Zdobyto rkm,
kilkadziesiąt karabinów oraz magazyn żywności, który
rozebrała okoliczna ludność. Wzięto jeńców. W halach
targowych powstał pożar, a Niemcy usytuowani w Ogrodzie Saskim
pokryli plac ogniem.
Późnym wieczorem pododdział X zgrupowania dowodzony przez
pchor. "Wszebora" [adiutanta d-cy zgrupowania] z
kompanii ppor. "Watry", zaatakował silnie obsadzone
gimnazjum przy ul. Chłodnej 11/13. Niemcy wycofując się po
półgodzinnej walce, założyli tam bombę zegarową, która
eksplodowała wraz z ogromnym magazynem amunicji, znosząc z
powierzchni ziemi całą potężną kamienicę.
Nie powiodło się natomiast natarcie XII zgrupowania im.
Łukasińskiego mjr "Sienkiewicza" na Pawiak i obóz
pracy przy ul. Gęsiej 24. Ostrzelane z broni maszynowej
oddziały, w rozproszeniu wycofały się w kierunku
Śródmieścia i Starego Miasta. Opanowano Elektoralną i Leszno
po Solną oraz Długą do Barokowej, okolice Arsenału przy
Długiej i plac Bankowy. Niemcy obronili się w Banku Polskim na
Bielańskiej oraz w domu przy Senatorskiej 34 w okolicy Szpitala
Maltańskiego.
Zgrupowanie mjr "Gustawa" [baon
AK/NOW "GUSTAW"] miało atakować Komendę Miasta oraz
gmach Sztabu Głównego i Hotel Europejski przy pl.
Piłsudskiego, gdzie usadowiła się siedziba dowództwa
niemieckiego garnizonu [gen. Stahel], lecz czołgi znajdujące
się na placu udaremniły natarcie. Dowódca baonu z kompanią
"HARCERSKĄ" por. "Kostki" i plutonem
łączników pchor. "Kruka" podjął walkę z
transporterami opancerzonymi na ul. Senatorskiej w okolicy
kościoła św. Antoniego i na placu Bankowym, a kompanie
"GRAŻYNA" por. "Harnasia" i
"GENOWEFA" ppor. "Marabuta" przy zbiegu ulic
Zgoda i Sienkiewicza oraz na Marszałkowskiej, kompania
"GERTRUDA" por. "Włodzimierza" na Ogrodowej
i Lesznie, współdziałając w atakach na koszary niemieckie
przy Walicowie, Chłodnej i Żelaznej.
Na Starym Mieście zgrupowanie im. Czarnieckiego kpt.
"Gozdawy" stoczyło walkę z niemieckimi czołgami na
placu Krasińskich. Niemcy odparli atak, lecz gdy kompania kpt.
"Łady" zdobyła gmach Sądu Apelacyjnego, biorąc 40
jeńców i dużo broni, czołgi wycofały się w kierunku
Żoliborza. Walka ta, jak i starcie kompanii por.
"Wyrwy" z czołgami na Freta nie pozwoliły tego dnia
uderzyć na kompleks bloków PWPW przy Zakroczymskiej oraz na
szpital niemiecki przy Barokowej, który miała atakować 104.
kompania Syndykalistów por. "Wrońskiego".
Ciężkie straty poniosło zgrupowanie
rtm. "Bończy" w szturmie kompanii por.
"Wilka" i por. "Lawiny" na plac Zamkowy i
most Kierbedzia, którego broniła silna załoga niemiecka w domu
Schichta, w sile dwóch kompanii Wehrmachtu wspartych czołgami
oraz baterią na Podzamczu. Zdziesiątkowani powstańcy wycofali
się pozostawiając na placu Zamkowym około 40 poległych.
Oddziały rtm. "Bończy" obsadziły Kanonię, wyloty
ul. Świętojańskiej, Podwala i Miodowej oraz część ruin
Zamku Królewskiego. Krakowskie Przedmieście pozostało w
rękach niemieckich. Wieczorem Niemcy podpalili Mariensztat,
udaremniając wypad na pl. Zamkowy.
Krwawym niepowodzeniem zakończyły się ataki VIII zgrupowania
kpt. "Krybara". Do godz. 18:30 z Powiśla szturmowano
pałac Rady Ministrów, od Wizytek, Oboźnej i Gęstej atakowano
Uniwersytet Warszawski oraz Komendę Policji obok kościoła św.
Krzyża. Kompania ppor. "Bicza" nacierająca na
Uniwersytet od Oboźnej znalazła się w skutecznym ogniu, zanim
jej pionierzy dopadli do zasieków z drutu kolczastego. Po kilku
nieudanych próbach sforsowania zapory kompania ponosząc
ciężkie straty wycofała się na Tamkę. Kompania ppor.
"Dana" nacierała na Uniwersytet od strony skarpy.
Uderzenie jej plutonów załamało się w morderczym ogniu z
góry. Resztki kompanii wycofały się do Elektrowni. Kompania
por. "Poboga" atakująca Pałac Namiestnikowski od
ulicy Dobrej, również została zmuszona do wycofania się na
pozycje wyjściowe. Nie udało się kompanii por.
"Lewara" zaskoczyć Niemców w gmachu Komendy Policji
na Krakowskim Przedmieściu nr 1. Wszelkie ruchy powstańców
tłumił gęsty, skuteczny ogień niemiecki. Kpt.
"Krybar" po odwrocie swoich oddziałów został
odcięty na Sewerynowie. Tylko oddziałowi kpt.
"Cubryny" udało się - za pomocą miny - rozbić
wartownię niemieckiej załogi Elektrowni i zdobyć jej główny
gmach do godziny 18°°. Walki na terenie Elektrowni trwały
jednak dalej.
Zgrupowanie III por. "Konrada" opanowało budynek
Związku Nauczycielstwa Polskiego przy ul. Smulikowskiego. Stąd
oddział szturmowy ppor. "Nowiny" dokonał wypadu na
bunkier przy Moście Średnicowym. Wycofał się jednak tracąc 2
zabitych i 3 rannych. Ogień niemiecki nie pozwolił opanować
alei 3 Maja i rozwinąć natarcia na Most Poniatowskiego. Pluton
1140. ppor. "Franka" po skutecznym ostrzelaniu z
karabinu maszynowego niemieckiej placówki na moście,
zaatakował ją drużyną szturmową pchor. "Rudego".
Ogień niemiecki chwycił drużynę na drutach kolczastych w
połowie skarpy. Cofnęła się ze stratą 1 zabitego i 4
rannych. Pluton 1139. ograniczył się do ostrzelania mostu. Pod
ogniem działa przeciwlotniczego pluton 1140. zdobywszy 1 karabin
wycofał się na pozycje wyjściowe.
W Śródmieściu południowym ciężkie straty poniosło V
zgrupowanie por. "Siekiery" uderzając wzdłuż skarpy
od Instytutu Głuchoniemych i od ul. Czerniakowskiej na gmach
Ambasady Francuskiej przy ul. Wiejskiej, na Dom Akademiczek i na
kompanię SA w szkole na rogu Rozbrat i Górnośląskiej. Silne
oddziały policji niemieckiej obsadziły skarpę od Senackiej po
Ogród Sejmowy oraz Gimnazjum im. Stefana Batorego na
Myśliwieckiej. Por. "Siekiera" ze swoim zastępcą
por. "Tumem" i sztabem zajął dom przy ul. Szarej 14.
Kompania ppor. "Leszka" wybiegła w całości z Bursy
na rogu Czerniakowskiej i Łazienkowskiej. Od razu dostała się
pod ostrzał ze stadionu. Gdy skręciła z Łazienkowskiej w
Rozbrat otrzymała silny ogień maszynowy z kilku stron: od
atakowanego oddziału SA na rogu Rozbrat i Górnośląskiej oraz
z Gimnazjum im. Stefana Batorego. Próba ataku przez ogród
gimnazjum przyniosła dalsze straty - wśród rannych byli m.in.
ppor. "Leszek" i dowódca plutonu 134. ppor.
"Robak". O godzinie 18:30 powstańcy wycofali się na
Przemysłową. Kompania ppor. "Stojewicza", mająca
wesprzeć ppor. "Leszka", do godz. 17:15 zebrała tylko
30 żołnierzy. Ppor. "Stojewicz" podjął walkę z
żandarmami na ul. Fabrycznej, zdobywając samochód i 1 pistolet
maszynowy. W walce tej wziął udział również oddziałek
"Sępa" z organizacji "Miecz i Pług".
Wieczorem dołączył tu pluton 1140, po starciu z policją
niemiecką. Ruch plutonu kompanii ppor. "Zygmunta" od
Instytutu Głuchoniemych ogrodami na Dom Akademiczek przy ul.
Górnośląskiej wykryty został na wysokości ul. Frascati.
Pluton znalazł się pod ulewą pocisków z ogrodów w okolicy
Sejmu. O godz. 19:30 niedobitki z ppor. "Zygmuntem"
wycofały się. Plutonowi ppor. "Mundka" nie udało
się wyprzeć Niemców z hotelu oficerskiego w YMCA.
Pewne sukcesy odniosło VII zgrupowanie rtm. "Ruczaja".
Nagłym wtargnięciem do gmachu Poselstwa Czechosłowackiego przy
ul. Koszykowej nr 18 plutonu 138. ppor. "Longa" i
plutonu 139. ppor. "Groma" zaskoczono kompanię
wartowniczą SA. Powstańcy opanowali parter, ale w dalszej walce
straty wyniosły 5 poległych i 20 rannych. Wobec braku amunicji
oddział wycofał się wieczorem na Natolińską. Głównym
zadaniem zgrupowania "Ruczaj" było opanowanie alei
Ujazdowskich i alei Szucha - "serca dzielnicy
policyjnej".

Godzina "W":
Śródmieście - po ataku na niemieckie ciężarówki.
Od ul. 6 Sierpnia nacierały kompanie
por. "Kosmy" i por. "Tadeusza", z Ogrodu
Botanicznego - kompania kpt. "Cegielskiego", ulicami
Bagatela i Litewską - 1. dywizjon ułanów AK "Jeleń"
rtm. "Jeżyckiego" z 7. pułku Ułanów Lubelskich AK.
Silna walka rozwinęła się w okolicy placu Na Rozdrożu [zbieg:
ul. Koszykowej, al. Szucha i al. Ujazdowskich]. W pierwszym
szturmie powstańcom udało się opanować Kasyno Garnizonowe w
al. Szucha. Po dwóch godzinach walki, gdy powstańcom
skończyła się amunicja, Niemcy w kontrataku z dwóch stron
osaczyli kompanię por. "Kosmy", który poległ, a
oddział jego został zniszczony, gdyż rannych Niemcy
podobijali. Pluton pchor. "Bicza" wdarł się do gmachu
Ministerstwa Spraw Wojskowych przy Marszałkowskiej naprzeciw
kościoła Zbawiciela. Stąd wsparł ogniem szturm VII
zgrupowania na al. Szucha. Stanowisko swe utrzymał mimo silnego
ognia niemieckiego z kilku stron. Wśród ciężkich strat
załamało się natarcie kompanii kpt. "Cegielskiego",
wspierającej z Ogrodu Botanicznego szturm powstańców na al.
Szucha i al. Ujazdowskie. Kompania ta ostrzelała skutecznie z
moździerza gmach komendy Sipo w al. Szucha 25, ale po stracie
dowódcy i wystrzelaniu amunicji, zaatakowana przy tym od
Belwederu, wycofała się po szeregu starć na ul. Belwederską.
Pluton ppor. "Kresowicza" obsadził zbieg ulic Piusa,
Kruczej i Mokotowskiej. Inne oddziały II Rejonu stoczyły szereg
walk na Mokotowskiej, na Szopena, gdzie w Dolinie Szwajcarskiej
odcięty został pluton ppor. "Kruka", lecz w al.
Ujazdowskich, na Wiejskiej i pl. Trzech Krzyży panowali nadal
Niemcy. Silny oddział niemiecki utrzymał się również w
stacji telefonów na Piusa nr 19 ["mała PAST'a"],
skąd ostrzeliwali okolicę po Marszałkowską, a zwłaszcza
skrzyżowanie Mokotowska-Krucza.
1. Dywizjon "Jeleń" rtm. "Jeżyckiego",
opanował pl. Unii Lubelskiej, zniszczywszy doszczętnie
niemiecką placówkę. Następnie uderzył Bagatelą ku
Belwederowi i ku al. Szucha, atakowanej równocześnie od
Oleandrów wzdłuż Litewskiej. Pluton 1109 ppor.
"Prawdzica" w sile 40 ludzi opanował warsztaty
samochodowe przy ul. Bagatela. Po poległym ppor.
"Prawdzicu" dowództwo objął dowódca 2. szwadronu
por. "Nowina". Zdobył on dom nr 2/4 w al. Szucha, lecz
dalszy ruch udaremnił gwałtowny ogień wroga. W tym czasie 4.
szwadron por. "Kosteckiego" w sile 90 ludzi nacierał z
ulicy Flory Bagatelą na gmachy Generalnego Inspektoratu Sił
Zbrojnych przy al. Ujazdowskich nr 1/3. Wzdłuż muru Ogródka
Jordanowskiego przesunięto się pod pierwszy gmach. Szturm
odbył się w gwałtownym, bardzo silnym ogniu broni maszynowej i
zwykłej nieprzyjaciela. Pomimo ogromnych strat - zwłaszcza
wśród dowódców - szwadron dowodzony przez pchor.
"Majewskiego" opanował pierwszy gmach, zdobywając
dużą ilość broni i amunicji. Niemcy również mieli wielu
zabitych i rannych. Odparto pierwsze kontruderzenie wroga,
niszcząc mu dwa samochody pancerne. O godz. 18°° pod
wzmożonym naporem oddziałów niemieckich resztki szwadronu [12
ułanów i 2 rannych oficerów] rtm. "Jeżycki"
wycofał na ul. Flory 9, gdzie był pluton 1107. Dołączyło tam
kilku żołnierzy z plutonu 1109, który wycofał się z al.
Szucha ulicą Słoneczną na południe. Od godziny 18:30 Niemcy
podjęli szereg kontrataków na ul. Flory, spychając resztki
dywizjonu "Jeleń" do domu nr 1. Walka ucichła około
godz. 23°°. Po północy rtm. "Jeżycki" przedarł
się na Mokotów z 11 ułanami, w tym 3 rannych.
Do opuszczonych przez oddziały AK domów przy ul. Flory
wkroczyli Niemcy, którzy wygarnęli, a następnie rozstrzelali
wszystkich mężczyzn powyżej 14 roku życia.
Pluton 1108 ppor. "Wrona" w sile 47 ułanów [w tym 3
kobiety] nacierał od Polnej na załogę Domu Prasy przy
Marszałkowskiej 3/5 [siedziba "Nowego Kuriera
Warszawskiego"]. Na dziedziniec Domu Prasy dotarło tylko
dwóch powstańców. Po krótkiej wymianie ognia odskoczyli na
ul. Polną. Pluton wycofał się ze stratami na Pole Mokotowskie,
gdzie ponownie dostał się pod morderczy ogień z kilku stron.
Resztki oddziału wycofały się ku zgrupowaniu kpt.
"Golskiego" koło Politechniki, lecz dotarło tam
jedynie 7 ułanów z rannym ppor. "Wronem". Wśród
poległych znalazła się łączniczka [sanitariuszka]
"Danuta" [zmarła z ran o świcie 2 VIII] - Krystyna
Krahelska, autorka popularnej w szeregach AK pieśni: "Hej!
chłopcy, bagnet na broń!". Kilkunastu ułanów z pchor.
"Sępem" wycofało się do VII zgrupowania. Łącznie
na "dzielnicę policyjną", w kilku ugrupowaniach
bojowych, ruszyło około 500 źle uzbrojonych żołnierzy AK, z
których ponad 350 zginęło jeszcze przed godz. 20:00, a
dalszych kilkudziesięciu odniosło rany.
Na terenie III Rejonu mjr "Ratusza", na północ od
Marszałkowskiej, VI zgrupowanie kpt. "Golskiego" i
oddziały rtm. "Zaremby" z IV zgrupowania były
bezsilne z powodu braku broni, wobec załóg niemieckich w
Wojskowym Szpitalu Okręgowym przy ul. 6 Sierpnia, gmachu
Ministerstwa Komunikacji przy Chałubińskiego i Centrali
Telekomunikacyjnej przy ul. Poznańskiej. Kpt. "Golski"
opanował szpital przy Noakowskiego nr 12, obsadził zbieg ulic:
Koszykowej, Śniadeckich i 6 Sierpnia, zmusiwszy oddział
niemiecki w sile około 170 żołnierzy do odwrotu ze szpitala
przy ul. Śniadeckich nr 17. Wśród strzelaniny wzięto do
niewoli 7 Niemców, zdobywając tyleż karabinów i urządzenia
szpitalne. Szpital ten o godz. 17:00 zaatakował zespół
szturmowy ppor. "Mirzy" z 31. kompanii WSOP. Zabito 2
Niemców, lecz uderzenie zostało odparte. Próba ataku nocnego
na Szpital Okręgowy nie powiodła się, poległ przy tym
dowódca oddziału nacierającego. Ograniczono się do obsadzenia
linii Polnej, Noakowskiego, Emilii Plater i Poznańskiej. Na
Hożej nr 51 oddział por. "Sylwestra" zdobył magazyny
Spółdzielni Jajczarsko-Mleczarskiej, rozbroiwszy straż.
Oddział por. "Ambrożego" z IV zgrupowania obsadził
skrzyżowanie Hoża + Emilii Plater. Oddział por.
"Bełta" z WSOP starał się obsadzić aleje
Jerozolimskie od Marszałkowskiej po Kruczą, lecz ogień od
Dworca Głównego i BGK uniemożliwił ruchy większych
zespołów szturmowych w alejach i na Marszałkowskiej. Oddział
por. "Wika" obsadził róg Marszałkowskiej i
Nowogrodzkiej. Ważniejsze arterie jak al. Ujazdowskie, Nowy
Świat, Krakowskie Przedmieście oraz aleje 3 Maja i
Jerozolimskie były nadal w rękach wroga. Doprowadziło to do
rozdzielenia poszczególnych zgrupowań na dwie, a nawet trzy
walczące w różnych częściach miasta formacje. Tak było
m.in. z baonem "Kiliński", podzielonym na oddziały
śródmiejskie i staromiejskie, które pierwotnie stanowić
miały jedno silne zgrupowanie. W podobny sposób podzieliło
się staromiejskie zgrupowanie "Róg", którego
odcięte na Powiślu bataliony utworzyły wkrótce nową Grupe
Bojową"Krybar".
ŻOLIBORZ
Pomimo dezorganizacji spowodowanej przedwczesną walką i obsadzeniem skrzyżowań głównej arterii przez alarmowe jednostki nieprzyjaciela, oddziały ppłk "Żywiciela" przystąpiły o godzinie 17°° do wykonania swych zadań. Zgrupowanie "Żaglowiec" dowodzone czasowo przez adiutanta chor. "Leszcza" zaatakowało siłą 150 ludzi Cytadelę oraz forty Traugutta i Legionów. Dwa Plutony (201 i 210) pod dowództwem ppor. "Pawła" miały uderzyć na Dworzec Gdański, plutony 206. i 208. - na oddalony od poprzednich obiektów Instytut Chemiczny. Nacierające pod dowództwem por. "Capa" z ul. Krajewskiego na niemieckie baterie plot. w Parku Traugutta i z południowej strony na bramę nr 3 Cytadeli plutony 207. i 209. zostały zaskoczone zmasowanym ognia z karabinów maszynowych i dział w odległości 150-200 metrów od nieprzyjaciela. W powtórnym szturmie poległ dowódca 207. plutonu st. sierż. "Maj", ciężko ranny został dowódca 209. plutonu st. sierż. "Bondar", a oba zdziesiątkowane plutony cofnęły się do bloku przy ul. Krajewskiego nr 2. Jedynie drużyna szturmowa pchor. "Betona" utrzymała się do nocy na stoku fortu Traugutta, odpierając ogniem i granatami kontrataki wroga z fortu i z Parku. Opóźnione o 20 minut uderzenie plutonów 203. i 205. pod dowództwem chor. "Visa" na bramę nr 2 Cytadeli zaległo pod gęstym ogniem nie opodal podstawy wyjściowej, pomimo wsparcia ogniowego dwóch karabinów maszynowych plutonu 202. st. sierż. pchor. "Żytomirskiego". Kilkakrotnie ponawiane próby ataku załamywały się w morderczym ogniu niemieckim. Ostatecznie zorganizowano obronę w domach przy ul. Dymińskiej nr 10 i 10 A. Również próby opanowania Dworca Gdańskiego, gdzie zaalarmowani Niemcy byli przygotowani do obrony, przyniosły poważne straty .
Zgrupowanie "Żyrafa" kpt.
"Szkodnika" ["Witolda"], które zebrało
tylko 120 ludzi, próbowało uderzyć z Powązek przez cmentarz
wojskowy na obiekty w okolicy Pionierpark (fortu Bema), lecz
zmusił je do odwrotu ogień niemieckich karabinów maszynowych
ulokowanych na cmentarzu wojskowym. IV baon OW PPS im. Jarosława
Dąbrowskiego ponownie poniósł duże straty krwawe w ataku na
Szkołę Gazową przy ul. Gdańskiej 6, wycofał się do domu
przy Gdańskiej 2. Nawet dobrze uzbrojonemu zgrupowaniu
"Żniwiarz" por. "Szeligi" nie udało się
dotrzeć do baterii niemieckich na Burakowie. Stoczył on
ciężką walkę przy ul. Słowackiego i Płońskiej, tracąc 7
poległych, kilku rannych i 1 rkm.
Oddziały zgrupowania "Żmija", zbierając się na
Marymoncie do natarcia od wschodu na koszary niemieckiego
batalionu w Szkole Gazowej przy Gdańskiej nr 6, zostały
rozproszone przez policję niemiecką, która podpaliła szereg
domów przy ul. Marii Kazimiery, Skotnickiej i Międzychodzkiej.
Część oddziałów zebrał rtm. "Gryf". Próbę
natarcia tego oddziału, w sile ok. 80 powstańców, na Centralny
Instytut Wychowania Fizycznego od południa uniemożliwił ogień
Niemców. Większość zgrupowania "Żmija" zebrała
się w bloku przy ul. Potockiej, gdzie był już dobrze uzbrojony
pluton harcerski.
Oddziały zgrupowania "Żubr" kpt. "Serba"
["Żubra"], nacierające na Centralny Instytut
Wychowania Fizycznego, po kilkugodzinnej walce odrzucone zostały
przeciwnatarciem lotników niemieckich. Reszta zgrupowania kpt.
"Serba" na Bielanach, w oczekiwaniu na uderzenie
oddziałów z Kampinosu na lotnisko, ograniczyła się do
obsadzenia terenu między Marymoncką, Przybyszewskiego,
Żeromskiego i Podczaszyńskiego. Zdobyto samochody niemieckie z
żywnością lecz samochód jadący z bronią dla oddziałów
wpadł już przed godziną 16°° na rogu Gdańskiej w ręce
niemieckie. W nocy ostrzeliwano lotnisko z dwóch posiadanych
ckm-ów i 1 pm wyczerpując zapas amunicji. Około godz. 19°° z
Żoliborza zaczęły odjeżdżać samochody z policją
niemiecką, przez wiadukt przesunęło się kilka czołgów,
ostrzeliwując żoliborskie zabudowania.
Późnym wieczorem ppłk "Żywiciel" nawiązał
łączność z wszystkimi oddziałami z wyjątkiem kpt.
"Sławomira" i kpt. "Serba". Od dowódców
dowiedział się o niepomyślnych wynikach pierwszego natarcia.
Wszyscy meldowali o braku broni, amunicji i upadku ducha w
szeregach plutonów żoliborskich AK. W tej sytuacji ppłk
"Żywiciel" podjął decyzję wyprowadzenia swoich
oddziałów pod osłoną nocy do Puszczy Kampinoskiej...
WOLA
Opancerzony samochód niemiecki, który z
placu Kercelego przebił się ul. Górczewską na Ulrychów,
zaalarmował stojące tam oddziały wroga. Zgrupowanie ppor.
"Ostoi", rozwijające się o godzinie 16:50 na ulicy
ks. Janusza, zetknęło się z natarciem niemieckim od Ulrychowa.
Walkę rozstrzygnęły po godzinie czołgi, które nagłym
atakiem rozproszyły słabo uzbrojonych powstańców. Niemcy
urządzili na nich obławę, mordując bez pardonu schwytanych i
dobijając rannych. Tylko nielicznym powstańcom udało się
ocalić z ppor. "Ostoją", a zgrupowanie praktycznie
przestało istnieć. W tym czasie, około godz. 18°°,
sąsiednia kompania por. "Żara" zdobyła szkołę przy
ul. Gostyńskiej. Natomiast nie udało się opanować koszar
kolejarzy przy Sokołowskiej z powodu wielkiej przewagi ognia
niemieckiego. Zebrane w sąsiedztwie na Płockiej dwa plutony
ppor. "Szczerby" nie wzięły udziału w walce, gdyż
nie posiadały broni; wieczorem oddziały te odeszły na ul.
Długosza. Na Kole, gdzie do kompanii por. "Gromady"
przyłączyła się część oddziałów I Rejonu z por.
"Balbo", plutony przygotowywały się właśnie do
szturmu na koszary mieszczące się w szkołach przy ul.
Ożarowskiej u zbiegu z Deotymy i przy ul. Zawiszy, gdy o godz.
16:45 ukazały się czołgi niemieckie; kilka z nich wjechało na
wiadukt kolejowy przy skrzyżowaniu ul. Obozowej z
Wawrzyszewską. Wiadukt ten jak również wiadukt przy ul.
Wolskiej miały być wysadzone o godz. "W" przez
saperów Okręgu, jednak nie zostało to wykonane. Strzelanina
trwała do godziny 18°°, po czym Niemcy urządzili obławę
mordując wszystkich schwytanych mężczyzn. Jedną z pojmanych
grup jeńców odbił ppor. "Stach" z AL przy ul.
Obozowej nr 76. Jedynie temu oddziałowi oraz por.
"Numie" i chor. "Zbroi" udało się wieczorem
przedrzeć z bronią do oddziałów polskich na ul. Młynarskiej.

Barykada na ul. Twardej
róg Śliskiej
Pierwsze barykady na Woli budowano spontanicznie, z wszystkiego,
co akurat było pod ręką: ze starych mebli, desek, skrzyń
wypełnionych ziemią. Dopiero w dniach 2-3 sierpnia poprawiano
je pod okiem saperów. Odtąd miały stanowić główną
przeszkodę na trasie oddziałów odsieczy Reinefartha i
Dirlewangera.
Zgrupowanie por. "Wita" miało uderzyć na
"Naftusię" - magazyny materiałów pędnych przy
Wawrzyszewskiej. Broń jego oddziałom doniesiono już pod
bocznym ogniem czołgów z wiaduktu. O godzinie 17°° plutony
sierżantów "Dęba" i "Orzecha" pod
dowództwem chor. "Jaśmina" zaczęły się rozwijać
do ataku, lecz przydusił je mocny ogień karabinów maszynowych
z kilku kierunków. W tych warunkach dowódca II Rejonu kpt.
"Hal" wstrzymał natarcie. Wieczorem dowiedział się o
klęsce swoich dwóch zgrupowań w walce z czołgami. Wobec tego
nakazał por. "Witowi" zorganizowanie obrony przy
zbiegu ulic Ostroroga i Obozowej z Młynarską, wysuwając
placówkę w stronę wiaduktu, sam zaś udał się do zgrupowania
por. "Żara", by zamknąć barykadą ul. Górczewską
przy jej skrzyżowaniu z Płocką. Komendant III Obwodu, mjr
"Waligóra" zatwierdził tę decyzję, gdyż z rejonu
kpt. "Stefana" uzyskano łączność tylko z oddziałem
OW PPS kpt. "Wagi" na skrzyżowaniu Wolskiej i
Młynarskiej, gdzie z pomocą ludności cywilnej zaczęto
budować z kilku rzędów tramwajów silną zaporę
przeciwczołgową. Czołgi niemieckie ostrzeliwały okolice
Wolskiej. Przybył tam także oddział AL z Koła, pod
dowództwem ppor. "Stacha". Oddział ten wziął
udział w szturmie na remizę tramwajową, którą opanowano
dopiero wieczorem zdobywając granatnik i kilka karabinów. Siła
Obwodu III zmalała z przewidzianych 2500 do około 400 ludzi.
Najsłabiej obsadzona była główna arteria - ulica Wolska.
Pozostałe oddziały III Rejonu stoczyły jedynie kilka potyczek
w okolicy Skierniewickiej i cmentarza prawosławnego; silniejszą
akcję uniemożliwił brak broni. W takich samych warunkach
znalazł się oddział por. "Marysia" we wsi Górce,
skąd miało wyjść natarcie na Boernerowo i Babice.
O godzinie 17°° rozwinęło się natarcie oddziałów Kedywu KG
ppłk "Radosława" na Okopową. Baon "Zośka"
prowadzony przez dowódcę "Brody 53" kpt.
"Jana", zdobył atakiem 1. kompanii "Maciek"
sierż. pchor. "Blondyna" umocnione bunkrami koszary w
dużym gmachu szkoły przy ul. Św. Kingi [Okopowa 55a] oraz
okoliczne obiekty, biorąc 32 jeńców i 2 karabiny maszynowe, 6
pistoletów maszynowych i kilkadziesiąt karabinów zwykłych z
zapasem amunicji. W tym czasie 2. kompania "Rudy" plut.
pchor. "Morro" ubezpieczyła natarcie obsadzając
fabrykę Pfeifera i cmentarz żydowski. Pozostałe pododdziały
pułku "Broda" - kompanie por.
"Topolnickiego" i "Dysk" por.
"Leny" - pozostawały w Telefunkenie przy ul.
Mireckiego. Zebrane doraźnie przez ppłk "Radosława"
drużyny baonów "Zośka", "Parasol" i
"Miotła" pospieszyły z odsieczą Komendzie Głównej
na ulicy Dzielnej 72 [fabryka mebli
"Szczerbiński-Kamler"], zmuszając Niemców do odwrotu
ok. godziny 19:30. Nadal jednak obsadzali oni sąsiednią
fabrykę Monopolu Tytoniowego przy Dzielnej nr 62 zamykając
ogniem z dwóch bunkrów dojście do fabryki Kamlera ulicą
Dzielną. Baon "Pięść" mjr. "Okonia"
[około 120 ludzi] obsadził cmentarz ewangelicki, zdobywając
niemiecki samochód ciężarowy z czołgową amunicją do dział.
Na cmentarzu dołączyło około 30 powstańców z X zgrupowania.
Wysłany z patrolem rozpoznawczym w kierunku pl. Kercelego
dowódca II plutonu pchor. "Naprawa" został
śmiertelnie ranny. Plutony baonu "Parasol" kpt.
"Pługa" obsadziły cmentarz kalwiński, wzmacniając
jednym plutonem zgrupowanie wolskie na Młynarskiej. Plutony por.
"Torpedy" i ppor. "Zycha" z baonu
"Miotła" kpt. "Niebory" [Nowolipki nr 90] po
walce z policją o godz. 16:30 zamknęły wylot Okopowej u zbiegu
z Żytnią frontem do placu Kercelego oraz ulicę Wronią na
wysokości Leszna. Obok na Lesznie zgrupował się baon
"Czata 49" mjr. "Witolda". W tym czasie
podporządkowany ppłk "Radosławowi" oddział
"Kolegium A" por. "Stasinka" z Kedywu Okr.
Warsz. AK zdobył wielkie magazyny żywności i mundurów przy
bocznicy kolejowej na ul. Stawki 4 [słynne
"panterki"]. W walce wzięła także udział kompania
por. "Porawy" z baonu "Pięść", opóźniona
w marszu na koncentrację. Po opanowaniu i zabezpieczeniu
magazynów zaatakowano Niemców w szkole przy ul. Niskiej,
którą opanowano po dwugodzinnej walce, uwalniając ok. 100
Żydów węgierskich. Dowódca niemiecki zastrzelił się.
Zdobyto kilkadziesiąt karabinów z amunicją, nieco broni
maszynowej z dużą ilością amunicji i żywność. Wieczorem
dołączył na Stawki dywizjon 1806 rtm. "Nowaka",
który miał współdziałać w ataku na magazyny, lecz już o
godzinie 16:30 został odcięty przez niemieckie samochody
pancerne z Dworca Zachodniego. Dywizjon 1806 posiadał tylko 2
pistolety maszynowe, 7 pistoletów zwykłych i nieco granatów.
OCHOTA
Szturm oddziałów I Rejonu kpt.
"Zycha", rozpoczęty o godz. 16:52 z kilku stron na
koszary Schutzpolizei w Domu Akademickim na placu Narutowicza,
napotkał bardzo energiczną obronę. Powstańcom udało się
zniszczyć kilka ubezpieczeń zewnętrznych, lecz sami ponieśli
tak dotkliwe straty, że dowódca Rejonu zaniechał powtórzenie
ataku. Po kilkakrotnych próbach, które pokryły plac trupami
polskimi, zniszczono jeden z bunkrów niemieckich i wystrzelano
dwa patrole policji. Zdziesiątkowane oddziały AK musiały
schronić się do bram domów na placu Narutowicza, Grójeckiej i
Raszyńskiej.
Niepowodzeniem zakończyła się także próba zdobycia budynku
Monopolu Tytoniowego na Kaliskiej, gdzie zginął por.
"Świtar" - dowódca oddziału. Nie udało się
również zdobyć szkoły przy Zieleniaku, w której stacjonował
oddział Wehrmachtu.
Podobny przebieg miało natarcie oddziałów II Rejonu kpt.
"Jastrzębca" na koszary SS w Szkole Nauk Politycznych
przy ul. Wawelskiej oraz na sąsiednią Dyrekcję Lasów
Państwowych. Rażone od razu skutecznym ogniem, ponosząc
dotkliwe straty, oddziały powstańcze zawróciły na swe
podstawy wyjściowe, przy czym w ciężkim położeniu znalazł
się oddział OW PPS [plutony 431. i 432.] uderzający przez
ogródek od ulicy Dantyszka. Pluton 439. stracił od razu 4
poległych, w tym dowódcę st. sierż. "Groma" i 9
rannych. Większość powstańców uległa rozproszeniu.
Zgrupowanie por. "Stacha" powróciło do bloku Wawelska
nr 60, gdzie powstał ośrodek obrony, przyciągający kolejnych
rozbitków z innych oddziałów.
Nie uzyskało pomyślnych wyników uderzenie oddziałów III
Rejonu kpt. "Wacława" na koszary SS przy ul.
Tarczyńskiej. Kilka oddziałów nie zdołało dołączyć do
grupy atakującej, np. kompania ppor. "Jakubowskiego"
zebrała tylko 18 ludzi z kilkoma granatami, choć w jej skład
wchodziło ok. 100 ludzi i 3 pm; garstka ta przedarła się przez
ul. Grójecką. W czasie ataku na koszary nadjechał podmiejski
pociąg EKD, z którego Niemcy zabili i ranili wielu pasażerów.
Walka w tym rejonie trwała do godziny 19°°. Część
oddziałów schroniła się w domach przy ul. Niemcewicza i
Asnyka, część pozostała na Grójeckiej, skąd wieczorem
próbowała przebić się przez al. Jerozolimskie na ul.
Towarową; udało się to jedynie 20 powstańcom - w większości
rannym.
O godzinie 18:30 pojawił się batalion SS z Okęcia, którego
kolumnę drużyna szturmowa por. "Zająca" obrzuciła
16 granatami.
Z zapadnięciem zmroku Niemcy ograniczyli się do barykadowania
swych obiektów
Około godz. 1°° w nocy ppłk "Grzymała" uległ
namowom swych oficerów, by wycofać się do Lasów
Sękocińskich. Decyzję tę wykonano tak szybko, że
pozostawiono nie tylko część oddziałów, ale i tylną straż
kolumny uformowanej w ciągu godziny na ul. Niemcewicza w sile
ok. 600 ludzi przeważnie z plutonów I Rejonu. Kolumna ciągnąc
wzdłuż torów EKD, po dwóch potyczkach z ubezpieczeniami wroga
i wykorzystaniu złapanego pociągu, dotarła około godziny
5°° do Reguł, skąd ok. 6°° ruszyła otwartym polem na
Pęcice. Tam dostała się pod ogień niemiecki. 31 powstańców
poległo, 67 dostało się do niewoli - 60 Niemcy rozstrzelali na
miejscu.
Na Ochocie pozostało niezawiadomione o wymarszu zgrupowanie por.
"Stacha" na Wawelskiej nr 60, oraz rozbitki z różnych
plutonów. Z północnej strony ul. Grójeckiej, oficer broni
Obwodu IV por. "Gustaw" zorganizował z rozbitków
oddział z granatami. Grupa ta wykonała nocny atak na oddział
zaopatrzenia niemieckiej dywizji pancernej przy ul. Barskiej,
zdobywając 6 pistoletów maszynowych, 25 karabinów, 3 karabiny
maszynowe, około 30.000 sztuk amunicji i wiele żywności na
samochodach. Do grupy por. "Gustawa" zaczęło
zgłaszać się wielu rozbitków, w tym 3 oficerów. Ppor.
"Pobóg" przybył z grupą 40 powstańców z różnych
oddziałów. Jego improwizowany oddział wziął udział w
natarciu na Niemców znajdujących się w sierocińcu ks.
Toporskiego przy ul. Barskiej.
O świcie por. "Gustaw" miał już w miarę dobrze
uzbrojoną kompanię w sile około 100 ludzi zgrupowanych w
dwóch plutonach strzeleckich i plutonie karabinów maszynowych,
którymi obsadził także ulicę Kaliską [Fabryka
Nasierowskiego]. Powstał tam drugi poważny ośrodek oporu
skupiający coraz więcej sił, lecz pozbawiony łączności z
innymi oddziałami.
MOKOTÓW
Oddziały mokotowskie miały przed sobą
silne załogi dzielnicy policyjnej, przygotowane do obrony i
odgraniczone przeważnie nie zabudowanymi przedpolami. W tych
warunkach nie było mowy o zaskoczeniu wroga szturmem w dzień,
jego stanowiska trzeba było forsować siłą, na co nie
pozwalały skromne środki bojowe powstańców.
Bardzo ważnym niemieckim ośrodkiem oporu była ulica Rakowiecka
na całej swej długości. Została ona zaatakowana o godzinie
17°° z kilku stron: od Wawelskiej, od Puławskiej i wylotu
Sandomierskiej, Wiśniowej i Kazimierzowskiej.
Natarcie baonu "Odwet" por. "Romana" z
Kolonii Staszica zdziesiątkowane zostało ogniem karabinów
maszynowych i dział czołgowych na Polu Mokotowskim; pchor.
"Błyskawica" podpalił samochód pancerny w alei
Niepodległości. Ranny został dowodzący natarciem por.
"Stefan". Pluton ppor. "Wróbla" opanował
posterunek niemiecki przy ul. Prokuratorskiej, lecz po zranieniu
dowódcy pluton został wyparty przez nacierający oddział
artylerii przeciwlotniczej. Około 600 powstańców schroniło
się w ostrzeliwanym z trzech stron czworoboku ulic: Suchej, 6
Sierpnia, alei Niepodległości, Wawelskiej. Por.
"Roman" zebrawszy 30 ludzi uzbrojonych w 5 kb i granaty
zaatakował Niemców przy ul. Sędziowskiej; zdobyto nieco broni
lecz atak został odparty. Tam też po nieudanym ataku na gmach
województwa i na koszary artylerii przy ul. Suchej przebywał
oddział VI zgrupowania kpt. "Golskiego" ze
Śródmieścia [kompanie por. "Pługa" i ppor.
"Zielińskiego"].
Ogień niemiecki położony wzdłuż Rakowieckiej sparaliżował
natarcie oddziałów IV Rejonu od południa. Przeciwuderzenie
niemieckie odrzuciło powstańców, którym udało się wedrzeć
do koszar lotników od Puławskiej, oraz plutony zgrupowania
"Granat" atakujące baterie plot. ustawione na Polu
Mokotowskim. Z ponad 120 atakujących koszary ocalało tylko
kilkunastu, choć w pierwszym uderzeniu zdobyli magazyn z bronią
i zabili 18 Niemców. Kilku powstańców broniło się tam przez
parę dni w zdobytym schronie. Tylko kompania por.
"Bohusza" opanowała gmach Szkoły Głównej
Gospodarstwa Wiejskiego, jednak po stracie dowódcy i załamaniu
się całego natarcia także ona wycofała się z ciężkimi
stratami na południe, a dowództwo nad nią objął ppor.
"Withal".
Ze zgrupowania artyleryjskiego
"Granat", liczącego około 330 ludzi, wycofało się
150 żołnierzy z kpt. "Bachmatem" na ul. Ursynowską.
Oddziały SS po wymordowaniu jeńców i rannych zemściły się
na więźniach znajdujących się w więzieniu mokotowskim, gdzie
kilkuset z nich rozstrzelali. Ten sam los spotkał pluton WSOP,
mający opanować więzienie.
Nie uzyskało powodzenia również natarcie baonów pułku
"Baszta" - oddziału stosunkowo najlepiej uzbrojonego i
zorganizowanego na Mokotowie. Baon "Bałtyk" mjr.
"Burzy" osaczył zespołami szturmowymi kompanii
"B1" por. "Jacka", "B2" por.
"Korzema" i "B3" por. "Wichra"
koszary batalionu SS w szkole przy skrzyżowaniu Narbutta z
Kazimierzowską, lecz wobec poniesienia 15% strat już w czasie
zajmowania stanowisk wyjściowych i w starciu z czołgami,
dowódca baonu wstrzymał szturm.
Wśród poważnych strat załamało się natarcie oddziałów
baonu "Olza" na dom Wedla przy ul. Puławskiej i na
koszary żandarmerii przy Dworkowej. Natarcie to wspierała 2.
kompania WSOP por. "Jasieńczyka". I pluton por.
"Pawła" obrzucił granatami oddział ok. 50 cyklistów
niemieckich przybywający właśnie na wzmocnienie załogi domu
Wedla. Niemcy ponieśli duże straty. W tym czasie z
południowego Mokotowa ulicą Puławską nadjechała silna
kolumna policji. Kompania "O1" kpt.
"Zbójnika" licząca ok. 200 ludzi została zniszczona
w 66% w czasie szturmu na Fort Mokotowski i radiostację przez
ogrody od wylotu Szustra i przez pole od Rakowa; ocalał jedynie
pluton pchor. "Bożydara", który pozostał w odwodzie.
Baon "Karpaty" mjr "Majstra" w pierwszym
uderzeniu wtargnął na służewieckie Tory Wyścigów Konnych,
zdobywając sporo broni i amunicji, lecz niemiecki ogień ze
szpitala nie pozwolił kompaniom "K1" ppor.
"Wirskiego" i "K3" por. "Tośka"
zbliżyć się na odległość szturmową. Nie udało się też
kompanii "K2" por. "Pawłowicza" zdobyć
koszar w szkole przy ul. Woronicza nr 6, pomimo wsparcia
oddziałem por. "Garbatego" i 2. kompanii WSOP.
Silniejsza walka rozpętała się tam około godz. 18:30,
obejmując także okolice kościółka Niepokalanego Poczęcia
NMP przy ul. Puławskiej nr 117, gdzie bronił się oddział
niemiecki.
Zadaniem oddziałów III Rejonu Obwodu Mokotów był szturm na
gmachy policji niemieckiej w alei Szucha, przy współdziałaniu
z oddziałami II Rejonu Obwodu Śródmieście. Łącznie
oddziały te liczyły około 500 ludzi. Kompania por.
"Leguna" z baonu mjr "Korwina" zaatakowała
bez skutku Belweder od ulicy Parkowej. Z oddziałów tych 535.
pluton por. "Stanko" złożony ze Słowaków wycofał
się w okolice Stacji Pomp Rzecznych przy ul. Czerniakowskiej.
Dowódca Rejonu utrzymał się ze słabo uzbrojonym oddziałem
przy ul. Skolimowskiej nr 5. Niepomyślny, choć mniej krwawy
przebieg, miało natarcie oddziałów I Rejonu na koszary między
Łazienkami a ulicami Czerniakowską i 29 Listopada i na Stację
Pomp. Po kilkugodzinnej walce rozbite i zdziesiątkowane
oddziały zgrupowania 1. pułku szwoleżerów oraz oddział im.
Bema spłynęły na Dolny Mokotów. I dywizjon szwoleżerów pod
dowództwem por. "Górala" zatrzymał się we wsi
Siekierki; dywizjon im. Bema z kpt. "Dakowskim" i
resztki II dywizjonu szwoleżerów wycofały się do Lasu
Kabackiego.
Zawiodło natarcie oddziałów II Rejonu na warsztaty
"Bruhn-Werke" przy ul. Belwederskiej i na obiekty przy
ul. Bończy, oraz oddziałów V Rejonu na obiekty w Sielcach. W
okolicy Sadyby oddział por. "Gryfa" rozbił obsługę
reflektora, biorąc 4 jeńców. Kpt. "Jaszczur"
polecił por. "Cyganowi" z WSOP zaatakować Fort, ale
oddział ten miał tylko jeden pistolet z 2 nabojami i kilka
granatów [!]. Załoga Fortu, słysząc w mieście strzelaninę,
wycofała się do pobliskiego Wilanowa.
PRAGA
Natarcie oddziałów praskich rozwinęło
się o godzinie 17°°, choć liczne plutony tego Obwodu nie
zdołały zmobilizować znacznej części ludzi, a zwłaszcza
broni. Mobilizacja osiągnęła około 40% stanów.
Oddziały I Rejonu kpt. "Gawryły" na Bródnie
osaczyły baterię niemiecką, lecz nie zdołały jej zdobyć.
Wzięto kilku jeńców i nieco broni. Rejon ten, najmniej liczny
i osłabiony odejściem kilku oddziałów do Śródmieścia,
zachował jednak sprawność organizacyjną.
Oddziały II Rejonu kpt. "Karo", mające osłonić
Pragę z kierunku Radzymina, obsadziły Targówek.
Rejon III mjr "Rakowskiego" na Grochowie nie mógł
wykonać części swych zadań wobec poważnej przewagi wroga,
niemniej część oddziałów odcięła tor kolejowy w kierunku
na Otwock.
Natomiast oddziały Rejonu IV ppłk "Stefana" poniosły
bardzo ciężkie straty krwawe w ataku na obiekty zajmowane przez
Niemców na Bródnie. Ppłk "Stefan" miał zdobyć
koszary 36. pułku Legii Akademickiej przy ulicy 11 Listopada, w
których miały skoncentrować się oddziały po walce. Część
ich zdziesiątkowały i rozproszyły kwaterujące tam oddziały
pancerne.
Oddziałom Rejonu V mjr "Ludwika" opanowały Dyrekcje
Kolejową przy zbiegu ulic Targowej i Wileńskiej, blokując
Dworzec Wileński. Dowódcą tego odcinka został mjr
"Jastrząb".
W okolicy ul. Ząbkowskiej, gdzie miało miejsce szereg starć,
zdobyto pocztę, stację telefoniczną i mennicę Natarcie na
budynek Monopolu Spirytusowego załamało się. Dworzec Wschodni
także był pod ostrzałem powstańców, którzy usadowili się
na ul. Brzeskiej w sile trzech plutonów. Zajęto szkołę przy
ulicy Kawęczyńskiej. W starciu na Kawęczyńskiej i
Nieporęckiej spalono butelkami dwa czołgi.
Niepomyślny przebieg miało natarcie na mosty. Kompania saperów
obwodu, która miała zadanie wysadzenia wiaduktów linii
średnicowej, nie otrzymała materiału wybuchowego i nie
wykonała zadania. Mostu Kierbedzia bronił batalion niemiecki
rozlokowany w Ogrodzie Praskim; atak powstańców załamał się
już w okolicy kościoła św. Floriana.
Nacierający polem od parku Skaryszewskiego na most
Poniatowskiego słaby oddział powstańczy został zniesiony
ogniem z wież mostu; próba opanowania parku nie udała się,
część powstańców przeszła wieczorem kanałami do rzeźni
miejskiej przy ul. Marcinkowskiego, gdzie uformowało się silne
zgrupowanie powstańcze.
Krwawo załamało się również natarcie plutonu powstańców
poprowadzone z Saskiej Kępy wprost na most.
Opanowano magazyny żywności "F. Wróblewski".
Wieczorem powstańcy na Pradze bronili się w kilku odciętych od
siebie zgrupowaniach, do których dołączali kolejni
rozbitkowie. Wieczorem Niemcy przystąpili do wyłapywania
"bandytów". Młodych mężczyzn podejrzanych o udział
w powstaniu mordowano na miejscu. Komendant Obwodu VI Praga liył
na wkroczenie oddziałów sowieckich w każdej chwili - dlatego
postanowił kontynuować walkę w dniu następnymcz.
OBROŻA
Oddziały Okręgu, rozlokowane na terenie
powiatu warszawskiego, otrzymały zbyt późno rozkazy do
powstania i z tego powodu nie mogły wystąpić jednocześnie ze
stolicą. Oddziały Rejonów prawobrzeżnych: Jabłonna, Marki i
Rembertów toczyły już w tym czasie ciężkie walki z
niemieckimi oddziałami frontowymi, a Rejon Otwock już
poprzedniego dnia znalazł się na linii frontu.
Oddziały Rejonu V Piaseczno kpt. "Grzegorza" po
starciach w Skolimowie i Chylicach stoczyły o godzinie 17:30
niepomyślną walkę pod Jeziorną Królewską, gdzie poległ
ppor. "Jesion" i 18 jego podkomendnych z 1706. plutonu
AK oraz 2 oficerów i 20 powstańców z oddziału ppor.
"Szarego" z NSZ. Wieczorem trzy kompanie Rejonu V w
dwóch grupach zebrały się w Lesie Chojnowskim.
Oddziały Rejonu VI kpt. "Pawła" ruszyły do natarcia
dopiero wieczorem, lecz wszędzie zostały odparte przez
zaalarmowane oddziały npla. Nie udał się też wypad kompanii
por. "Nałęcza" na radiostację w Raszynie. Jedynie
pluton WSOP opanował wieczorem Elektrownię w Pruszkowie,
zabijając 7 Niemców, lecz pod naciskiem kontratakujących
silnych oddziałów pancernych [około 40 czołgów] wycofał
się do Lasu Sękocińskiego, gdzie kpt. "Paweł"
utworzył z uzbrojonych powstańców dwie kompanie szturmowe, a
resztę ludzi rozpuścił.
Z Rejonu VIII Kampinos kpt. "Szymona" o godzinie 17°°
w natarciu na Bielany mogła wziąć udział tylko kompania ppor.
"Olszy", która po dwugodzinnej walce pod wsią
Placówka wycofała się do Puszczy Kampinoskiej. Główne siły
Rejonu VIII: 1259 żołnierzy uzbrojonych i 390 bez broni,
zebrały się w Podgórzu Leśnym dopiero w ciągu nocy.
OKĘCIE
7 pułk piechoty AK "Garłuch"
mjr "Wysockiego". Miał on zdobyć lotnisko Okęcie
równoczesnym uderzeniem od Rakowa, Zbarza, Służewca i
Gorzkiewek. W ostatniej chwili mjr "Wysocki" odwołał
natarcie. Jednak rozkaz ten - wydany zbyt późno - nie dotarł
na czas do wszystkich podległych mu oddziałów...
O godzinie 17°° zgrupowanie por. "Kuby" w składzie
37. baterii ppor. "Słonia" i kompania ppor.
"Bałtyka" ruszyły do natarcia ze wsi Zbarz w kierunku
Dworca Lotniczego. Na otwartej przestrzeni natarcie dostało się
w silny ogień karabinów maszynowych. Już po śmierci dowódcy,
por. "Kuby", nadbiegł oficer z rozkazem odwołującym
natarcie. Bateria rozpoczęła odwrót, ale niemiecki samochód
pancerny zajechał na tyły i wystrzelał cofających się.
Poległo ponad 120 powstańców (ze 180 atakujących), w tym
niemal wszyscy dowódcy: por. "Kuba", ppor.
"Słoń", ppor. "Rosomak", ppor.
"Korab", ppor. "Harlej", ppor.
"Zaskroniec", pchor. "Tolimeusz", pchor.
"Elektryk", pchor. "Jarząbek". Niemcy
wyroiwszy się z lotniska, podobijali rannych. Niedobitki
zgrupowania rozproszyły się po okolicy, kilkunastu z ppor.
"Brodniewskim" przedarło się na Mokotów. Zginęło
również wielu powstańców z innych zgrupowań tego pułku oraz
część oficerów odwołujących natarcie.
PODSUMOWANIE
Komenda Okręgu ulokowana na ul. Jasnej
22, nie mając jeszcze łączności z Obwodami poza najbliższą
okolicą, oceniła wynik pierwszego ataku nader optymistycznie, w
mniemaniu iż "całe dzielnice są zupełnie oczyszczone z
Niemców". Rzeczywistość była jednak inna...
Niemiecki garnizon Warszawy poniósł dotkliwe straty krwawe
[około 500 żołnierzy], lecz pierwszy szturm oddziałów Armii
Krajowej odparł z powodzeniem. Pomogły mu w tym przechodzące
właśnie przez miasto jednostki pancerne, które z miejsca
włączyły się do walki.
Z atakowanych obiektów zdobyto jedynie te drugoplanowe: słabo
obsadzone magazyny Waffen SS na Stawkach - gdzie jednak nie było
broni, szkołę św. Kingi przy Okopowej 55a, Wojskowy Instytut
Geograficzny, gmach MZK i "Prudential" w Śródmieściu
oraz gmach Dyrekcji Kolejowej na Pradze.
O wiele dłuższa jest lista obiektów, których nie udało się
opanować...
Ani jeden większy oddział wroga nie został zniszczony.
Wprawdzie zdobyto sporo broni, lecz w załamanych atakach
utracono parokrotnie więcej. Nacierające oddziały powstańcze
nie były pobite, lecz poniósłszy ogólnie ponad 10% strat
krwawych, uległy rozproszeniu, dezorganizacji a często...
zniszczeniu.
Straty oddziałów atakujących szacuje się na około 2000
zabitych, co znacznie przekracza 50% ich stanów wyjściowych.
Źle uzbrojone plutony, które w "kilka pistoletów i
butelek" rzuciły się na bunkry i koszary, zostały wybite.
Z niektórych, nie uszedł ani jeden świadek ich klęski. Tak
było w al. Szucha, tak było w szturmie na mosty...
Pierwsze godziny walki pokazały pełne poświęcenia,
determinacji i bohaterstwa działania AK-owskich
"dołów", wspieranych masowo przez ludność cywilną
stolicy.
Zdezorientowani dowódcy oddziałów z Mokotowa, Ochoty i
Żoliborza, chcąc też uchronić swoje oddziały przed
zagładą, postanowili w nocy 1/2.08.1944 wyprowadzić część
oddziałow z miasta.
opracował Whatfor
Więcej o przebiegu walk w pierwszym dniu
Powstania w serwisie whatfora