ZDOBYCIE I OBRONA DWORCA POCZTOWEGO 3 - 5 SIERPNIA 1944

Drugi dzień powstania mija na rozpoznaniu stanowisk nieprzyjaciela i organizowaniu obrony. Po przeprowadzeniu rozpoznania przez pchor. "Janosika" okazuje się, że jest możliwość zajęcia Dworca Pocztowego. Niemców jest tam niewielu, przeważnie służba pocztowa i kolejarze. Postanawiamy więc o świcie 3 sierpnia wypędzić ich. Dworzec Pocztowy jest bardzo ważnym punktem strategicznym, ze względu na to, że leży przy głównej arterii komunikacyjnej oraz nad torami kolei średnicowej. Poza tym jest zbudowany z żelbetonu, więc nadaje się doskonale na silny punkt oporu.
O świcie 3 sierpnia zostawiam część oddziału na zajmowanych przez nas stanowiskach ioruszamy na zajęcie Dworca. Pierwszy wyrusza pchor. "Janosik" na czele patrolu. Po kilku minutach bunkier znajdujący się na ul. Chmielnej naprzeciwko domu nr 132 zostaje opanowany i cały nasz oddział w sile około 25 ludzi wkracza na Dworzec. Niemcy są zaskoczeni i po blisko godzinnej walce Dworzec jest już przez nas całkowicie opanowany. Mamy jednego jeńca, którego wraz z meldunkiem o zajęciu nowego obiektu odsyłam do dowództwa na ul. Twardą. Zajmujemy stanowiska na pierwszym piętrze w kilku pokojach od strony Al. Jerozolimskich oraz na parterze, barykadując bramy wozami pocztowymi i meblami biurowymi. Strat w ludziach nie mamy.
Prawie w tym samym czasie zostaje zajęty Dom Kolejowy leżący po drugiej stronie ul. Żelaznej.
W ciągu dnia jesteśmy kilkakrotnie ostrzeliwani przez czołgi od strony ul. Towarowej. Zajęcie przez nas Dworca Pocztowego było poważnym osiągnięciem, a jednocześnie ciosem dla Niemców. Uniemożliwiliśmy im przez to swobodną drogę przez Al. Jerozolimskie na Pragę. A także przecięliśmy drogę kolejową prowadzącą od Dworca Zachodniego do Wschodniego.
Tego samego dnia usiłowali Niemcy przejechać pociągiem towarowym do Dworca Głównego. Była to jedyna próba. Pociąg ten został przez nas ostrzelany i obrzucony granatami. Przez następne dni nie byliśmy już z tej strony niepokojeni. Dowództwo Zgrupowania, oceniając ważność zdobytego obiektu, przysyła mi do pomocy duży oddział w sile około 150 ludzi pod dowództwem por. "Wira". Niestety olbrzymia większość z nich była bez broni. Przydali się jednak do robienia umocnień. Tego dnia po południu umacniamy stanowiska, a ppor. "Zdunin" niszczy tory kolejowe materiałem wybuchowym.
Między godz. 12.00-13.00 Dworzec Pocztowy został ostrzelany silnym ogniem z czołgów od strony ul. Towarowej. Na razie strat nie mamy. Cały dzień mija na robieniu umocnień i przygotowywaniu do obrony. Spodziewamy się bowiem, że Niemcy będą próbowali wypędzić nas z zajętego obiektu. Pchor. "Lubicz" ze swoją drużyną zajmuje stanowiska na pierwszym piętrze, a pchor. "Janosik" zajmuje parter. Por. "Wir" zabiera ze sobą część swych żołnierzy, zostawiając tylko do mojej pomocy około 25 ludzi pod dowództwem ppor. "Zjawy". W podziemiach Dworca urządzamy kwatery, czym zajmuje się siostra "Janka".
4 sierpnia ranek mija spokojnie. Dopiero około godz. 10.00 od strony Pragi nadciąga duża grupa czołgów "Panter" i samochodów pancernych w. ilości około 40-50. Przygotowujemy się do obrony, szykując granaty, butelki zapalające itp. Do dowództwa wysyłam meldunek o groźnej sytuacji. Czołgi posuwają się wolno ostrzeliwując nas z dział i broni maszynowej. Wyznaczam stanowiska na pierwszym piętrze w oknach dla chłopców z butelkami zapalającymi, granatami i pistoletami maszynowymi. Niemcy zbyt pewni siebie i swojej siły mają otwarte klapy przy włazach do czołgów. Gdy są już tuż pod oknami, obrzucamy czołgi butelkami i granatami. Plut. "Szach" bardzo skutecznie razi ogniem z pm siedzących wewnątrz Niemców. Z góry widać doskonale przerażone twarze Niemców. Udaje się nam unieruchomić kilka czołgów i samochodów pancernych. Uszkodzone czołgi zostały odciągnięte od Dworca przez inne czołgi. Niemcy mogli to zrobić, ponieważ z drugiej strony Al. Jerozolimskich w Domu Turystycznym znajdujący się tam oddział powstańczy w sile około 12 ludzi nie prowadził żadnych działań. Siedzieli spokojnie i nie wiadomo na co czekali. Jeden z czołgów usiłował wtargnąć przez bramę na teren Dworca, lecz bez skutku. Do unieruchomienia jednego z czołgów przyczynił się sap. "Bizon", który miotaczem ognia zapalił go. Miotacz ten otrzymaliśmy z dowództwa. Niemcy widząc trudności i niebezpieczeństwo ze strony naszego oddziału zatrzymali się w Al. Jerozolimskich w pobliżu pl. Starynkiewicza i bardzo silnym ogniem z dział czołgowych zaczęli nas ostrzeliwać. Mamy rannych i zabitych. Około godz. 12.00 przybiega do mnie ppor. "Zjawa" z meldunkiem (dowodził obroną na parterze); w momencie składania go nastąpił wybuch pocisku artyleryjskiego, od którego "Zjawa" zostaje ranny. Rana mimo natychmiastowej pomocy okazuje się śmiertelna i ranny po kilkunastu minutach kończy życie. Mnie tym razem udało się, a stałem od niego w odległości trzech kroków. W tym czasie czołgi i samochody pancerne zmieniają drogę i kierują się przez pl. Starynkiewicza na ul. Nowogrodzką w stronę pl. Zawiszy. Nie mają już odwagi przejeżdżać obok nas. Całe szczęście, że tak się stało, bo zapasy granatów i butelek zapalających były już na wyczerpaniu. Około godz. 13.00 następuje spokój. Zostawiam więc część żołnierzy na stanowiskach, a reszta udaje się na kwatery na zasłużony wypoczynek i aby w dalszym ciągu urządzać nasze sypialnie. Dwa pomieszczenia zajmują sanitariuszki z siostrą "Krystyną" na czele, pozostałe są przeznaczone dla żołnierzy.
Tego dnia Niemcy nie dają nam spokoju. Około godz. 16.00-17.00 nadlatują samoloty i zaczyna się bombardowanie. Nalot trwał około godziny. Strat w ludziach tym razem nie było. Poza mało znaczącymi uszkodzeniami i niewielkim pożarze, który został bardzo szybko ugaszony, nic się poważnego nie stało. Schrony, które zajęliśmy na kwatery, są mocne, więc możemy nie obawiać się nalotów. Ja tylko zostałem ogłuszony zbyt bliskim wybuchem bomby i przez kilka godzin chodziłem głuchy.
Na naszych kwaterach każdy żołnierz ma łóżko z materacem i kocem. W wodę' zaopatrujemy się ze zbiorników znajdujących się na terenie Dworca. Światło elektryczne mamy do końca powstania, jesteśmy podłączeni do sieci elektrowni w Pruszkowie.
Noc i dzień 5 sierpnia minęły na ogół spokojnie. W dalszym ciągu byliśmy zajęci umacnianiem naszego obiektu oraz organizowaniem i urządzaniem kwater.
W dniu 6 sierpnia otrzymuję wiadomość o zorganizowaniu się zgrupowania pod nazwą "Chrobry II", które obejmuje rejon Al. Jerozolimskie, Towarowa, Grzybowska do Chmielnej. Od tego dnia oddział mój wchodzi w skład tego zgrupowania [...].

Źródło: wspomnienia ppor "Piotra" Władysława Mizelińskiego z książki Katarzyny Utrackiej "Zgrupowanie AK >>Chrobry II<<"